Po co nam ta hala? | SALPS - Szczecińska Amatorska Liga Piłki Siatkowej
Wspierają nas
Po co nam ta hala?

    Tyle klubów w najwyższych klasach rozgrywkowych. Tyle wybitnych sportowców reprezentujących nasz region. Tyle meczów i okazji do świętowania. Gdzie jak nie w miejskiej hali, na którą wszyscy tyle lat czekali?

Mogłoby się wydawać, że sytuacja prosta i mało problemowa – z milionem plusów dla wszystkich zainteresowanych. A jednak hala jest, a chętnych do grania brak.

Nie pierwszy raz słyszy się, że szczecińska Azoty Arena podwyższa koszty wynajmu i wiele klubów ma problemy, żeby sprostać tak dużym wymaganiom finansowym przez cały sezon. Hala wybudowana za kolosalne pieniądze (190 milionów), gdzie inne miasta potrafiły wybudować za te kwoty dwa razy więcej, potrzebuje dużych nakładów do utrzymania. A mówią, że „kobiety są drogie” ;)

Chciałabym się dowiedzieć, ile dokładnie potrzeba pieniędzy w miesiącu, aby taką halę utrzymać. Bardzo chętnie porównałabym te kwoty z innymi obiektami w Polsce – Ergo Areną, Atlas Areną czy Tauron Areną. Ktoś może powiedzieć, że nie ma co porównywać, bo każda hala funkcjonuje inaczej, ma innego operatora, jest w innym, lepszym-gorszym mieście i co najważniejsze, jest innych rozmiarów. Naprawdę?
Kwestie powierzchni na pewno stanowią różnicę, ale czy na tyle istotną? Po kościach czuję, że niestety, niektóre miasta nie mają takich problemów, bo – mówiąc prosto z mostu – chcą ułatwiać i pomagać, a nie tylko zarabiać, za wszelką cenę. Szczegółów nie znam, nie chcę pochopnie oceniać.

Pytanie tylko, czy chce zarobić miasto czy prywatny operator miejskiej hali? Miasto, po oddaniu do użytku obiektu, wynajmowało go klubom przez pierwszy rok. Fajna inicjatywa. Co dalej? Kluby płacą same. Dobrze? Pewnie tak, niczego nie ma za darmo, koszty trzeba ponosić, za każde użycie się płaci. Czy miasto powinno pomóc? Zdecydowanie tak, w końcu i hala jest „miejska” i kluby reprezentują miasto. Kluby siatkarskie są w o tyle gorszej sytuacji, że aby grać na najwyższym poziomie, muszą spełniać „warunki”. Na hali trzeba wyłożyć terafleks – potrzeba na to ekipy, czasu i pieniędzy. Do tego dochodzą inne mniej czy bardziej ważne czynniki, które są obowiązkowe do rozegrania meczu. Prosta sprawa. Pewnie z każdym kolejnym czynnikiem cena rośnie. Na chłopski rozum, 2+2=5, czyli ponad budżet.

Co zrobić, żeby Azoty Arena nie była pusta (paradoksem jest to, że hala w gruncie rzeczy prawie co tydzień jest „zajęta” przez różne festiwale, targi, koncerty, imprezy, wydarzenia sportowe), a jednocześnie, żeby wszystkie kluby mogły w niej występować? Nie mam pojęcia. Nie orientuję się w organizacji spotkań innych dyscyplin. Teraz to mało ważne.

Siatkówka to tak piękny sport, obecny dla mnie od zawsze, że można gadać i gadać. Ale takich „cyrków” to dawno nie było. Śmieszy mnie trochę, i zarazem smuci fakt – że doszło już przecież do sytuacji, że klub policki gra w Szczecinie, a szczeciński w Policach. Hala za droga, ok – miasto pomaga, nie pomaga, próbujmy zrobić wszystko, by pomagało bardziej, albo w ogóle zaczęło.

A co ze współpracą? Wiele było terminów, gdzie i Chemik Police, i Espadon Szczecin grały swoje mecze w ten sam weekend. Chyba tylko raz czy dwa grali w jeden dzień. Ja wiem, że są inne wymogi, bandy takie, inne, siatka niebieska, zielona… Ale  czemu się nie dogadać, grać w jednym dniu, po sobie, w sobotę i w niedzielę, gdzie wszystko przygotowane jest pod jedną dyscyplinę. Koszty zapewne byłyby mniejsze dla wszystkich. Czwartek – niedziela robi różnicę. Czy my czasami sami sobie nie utrudniamy? Nic nie zmienia faktu, że mamy problem z halą. Nie po to tyle czekaliśmy, żeby teraz hala była i nic się na niej nie działo. W końcu przede wszystkich jest to obiekt sportowy.

W sierpniu Mistrzostwa Europy. Trochę głupio by było, gdyby się okazało, że mamy tu taką siatkarską imprezę, na bądź co bądź fajnym obiekcie, a będzie ona jedyną okazją na obejrzenie meczów na światowym poziomie, bo rodzima siatkówka czekać będzie „za miastem”.

MS

azoty arena

Komentarze